News / Press > Nieświadomy kierowca to największe zagrożenie

Nieświadomy kierowca to największe zagrożenie

W dobie technologicznego wyścigu zbrojeń branża motoryzacyjna, tuż obok ekologii i redukcji kosztów, mocno stawia na bezpieczeństwo, upatrując w tym obszarze przewag konkurencyjnych z zamiarem realnego wpływania na minimalizowanie skutków wypadku drogowego. Jednocześnie jesteśmy świadkami powstawania coraz bezpieczniejszych, szybszych i mniej zatłoczonych dróg.

Bartłomiej Kwapisz - Możemy czuć się bczpieczniej, zarówno z punktu widzenia kierowcy, jak j pasażera. Wszystko to jednak to aspekty bezpieczeństwa w żaden sposób niezależne od samego kierowcy. Co z tego,
że będzie on prowadził najbezpieczniejszy samochód w klasie i jechał nowo wybudowaną autostradą, jeśli sam nie jest świadomy swojej roli w kreowaniu bezpieczeństwa na drodze. l daję głowę, że 99 proc. kierowców uzna, że jeździ bezpiecznie, tylko wszyscy pozostali to wariaci. W ten sposób dochodzimy do sedna problemu bezpieczeństwa drogowego. To nie samochód, droga czy natężenie ruchu, ale nieświadomy i, dodajmy, niewyedukowany kierowca, stanowią największe zagrożenie.

Kierowca auta służbowego
Niestety skalę zjawiska należy podwoić, jeśli zaczynamy mówić o kierowcy auta służbowego. Tutaj dane statystyczne są porażające. Użytkownicy pojazdów firmowych uczestniczą w 50 proc. więcej wypadków niż prowadzący auta prywatne. I w tym miejscu nie odczarujemy prawdy o przedstawicielach handlowych, którzy mają niechlubną reputację najgorszych kierowców i ze wszystkich grup zawodowych uczestniczą w największej liczbie wypadków. Z obserwacji policji wynika, że auta służbowe prowadzą w większości osoby młode, w przedziale wiekowym 20-30 lat, a przyczyny wypadków z ich udziałem stanowi kombinacja trzech elementów: przebiegów miesięcznych, wieku i doświadczenia za kierownicą.

Dane statystyczne
Przypomnijmy kilka koszmarnych statystyk, bo dopiero twarde dane mogą uzmysłowić, z jakiej skali problemem mamy do czynienia. W 2009 r. odnotowano w Polsce ponad 44 rys. wypadków. Zginęły 4 572 osoby. Największa liczba wypadków miała miejsce w dobrych warunkach atmosferycznych, na prostym odcinku drogi. W przeliczeniu na kilometry na polskich drogach wypadek ma miejsce już co 56 km! A na każdych 100 wypadków ginie dziesięć osób. Krótko mówiąc, oznacza to, że gdy będziesz miał wypadek, masz 10 proc. zagrożenie utraty życia.

Działania minimalizujące skalę zagrożenia
W obliczu realnego zagrożenia konieczne jest podjęcie działań minimalizujących skalę zjawiska.  Obecnie bardzo popularne są różnego rodzaju szkoły jazdy, które zapraszają uczestników na płyty poślizgowe i tam symulują trudne warunki i uczą właściwych zachowań. Niestety, życie pokazuje, że w wielu przypadkach szkodowość wśród przeszkolonych kierowców zamiast maleć - wzrasta, bo każdy ma w głowie ostatni udany manewr i popisowe wyprowadzenie pojazdu z opresji, tyle że na zamkniętym i zabezpieczonym torze, a nie w realnych warunkach drogowych. Dlatego też  zdecydowanie uważam, że poprawę bezpieczeństwa należy rozpocząć nie od torów czy symulatorów,
ale od zmierzenia prawdziwych zachowań kierowców na drodze, stylu prowadzenia pojazdu i zidentyfikowania obszarów, w których nasi pozornie doświadczeni kierowcy mają problemy.

Systemy telematyczne
Naprzeciw powyższemu problemowi wychodzi nowoczesna technologia. To, bez czego nie potrafią żyć kierowcy wyścigowi, dziś zostało zaadaptowane do warunków cywilnych. Mowa o systemach telematycznych, które poprzez magistrale CAN czytają niezbędne dane o zachowaniu kierowców i w czasie rzeczywistym klasyfikują użytkowników do odpowiednich grup potencjalnego ryzyka. Na tej podstawie osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo flot firmowych mogą ocenić, który kierowca wykracza poza statystykę, jeśli chodzi o zużycia paliwa czy poziom obrotów silnika, przy których zmienia biegi czy osiąganą prędkość albo sposób hamowania. Dzięki temu na podstawie twardych danych, nie statystycznych ale realnych, możemy kwalifikować kierowców na kursy doszkalające, począwszy od modułów e-learningowych, skończywszy na szkoleniach eco-drivingu czy w warunkach rzeczywistych lub wirtualnych.

Obowiązek działań prewencyjnych
Możliwości szkoleniowych jest mnóstwo, ale wszystko powinno zaczynać się od dokładnego zbadania, jak kto jeździ, a to jest możliwe wyłącznie za sprawą zaawansowanych systemów telemetrycznych, które dziś oferowane są przez największe firmy zarządzające flotami aut służbowych. Na koniec chciałbym zwrócić szczególną uwagę na fakt, że problemu nie możemy lekceważyć nie tylko ze względu na statystyki drogowe, lecz również w ujęciu Kodeksu pracy, który na każdego pracodawcę nakłada obowiązek prowadzenia działań prewencyjnych w zakresie bezpieczeństwa floty samochodowej

Gazeta Finansowa - "Nieświadomy kierowca to największe zagrożenie" - 12/11/2010