Floty pozostają na fali
Małe i średnie przedsiębiorstwa na nowo rozpędzą rynek outsourcingu samochodowego, który po latach boomu przejściowo wyhamowuje w tym roku.
Trudna decyzja w kryzysowych zasadach - spółka Boiron, polska filia francuskiego producenta leków homeopatycznych, stanęła wobec dylematu: czy wymienić najbardziej wysłużone samochody ze swojej floty na nowe, czy raczej przedłużyć ich użytkowanie. Flotę tworzą 43-osobowe fordy Focus i Mondeo, a skończyły się trzyletnie kontrakty wynajmu długoterminowego 13 spośród nich.
Boiron z pomocą ALD Automotive Polska zdecydował, że sprawi sobie nowe auta i jednocześnie tej firmie, należącej do Grupy Societe Generale, powierzy nad nimi opiekę. Samochody przedstawicieli handlowych, przejeżdżających po kilkadziesiąt tysięcy kilometrów rocznie, były już wyeksploatowane, tymczasem żaden z nich nie może sobie pozwolić na przestój w pracy.
- Od mobilności reprezentantów handlowych zależą nasze wyniki. Dzięki firmie specjalizującej się w wynajmie i zarządzaniu flotami samochodowymi mamy pewność, że auta, którymi dysponujemy, będą zawsze gotowe do jazdy - mówi Mirosław Kisiel, dyrektor finansowy Boironu. Dlatego spółka postawiła na niezawodność nowych aut i utrzymanie floty w dotychczasowej wielkości, mimo że sytuacja w gospodarce nie sprzyja dodatkowym wydatkom.
Nad rynkiem carfleet management (CFM), czyli zarządzania flotami aut, zbierają się ciemne, kryzysowe chmury. Wielu klientów modyfikuje politykę flotową. Dzisiaj wyznaczają ją przede wszystkim przebieg samochodów oraz prestiż marki. Pierwszy jest wydłużany, drugi obniżany. Wynajem długoterminowy floty, czyli jej leasing operacyjny wraz z zewnętrzną opieką eksploatacyjną, na który zdecydowała się spółka Boiron, zwykle trwa trzy lata. Tymczasem przybywa przedsiębiorców wstrzymujących się z wymianą aut przez kolejny rok. Jeśli już nabywają nowe pojazdy, nierzadko są to auta tańsze, często zwane wolumenowymi, bo sprzedają się w większej liczbie niż premium. Coraz więcej klientów pyta o modele Fiata, dotąd niecieszące się powodzeniem wśród użytkowników flot, to samo dotyczy marek Hyundai i Kia.
Jest jednak także druga strona kryzysowego medalu.
- Zamiast premii niektórzy pracownicy otrzymują wyższy limit na auto służbowe, co pozwala im przesiąść się do samochodu wyższej klasy - mówi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Management (Polska).
Gospodarcze turbulencje co najwyżej spowolnią rozwój branży CFM, która ma za sobą wyjątkowo udane lata. Jej przedstawiciele szacują, że w 2009 r. rynek powiększy się o około 10 procent. W ubiegłym wzrósł on o prawie 33 procent. Jak podaje instytut Keralla Research z Wrocławia, pod opieką firm CFM znalazło się blisko 124 tys. aut. Optymizm w tym roku jest uzasadniony. Klienci dostosowują bowiem wymagania dotyczące oferty flotowej do warunków działania przy gorszej koniunkturze, a niektórzy sięgają wręcz po usługi CFM, aby łatwiej przetrwać trudne czasy.
Nowym zjawiskiem stał się niepełny wynajem długoterminowy, z ograniczonym zakresem usług serwisowych, popularność może zyskać leasing zwrotny (lease back), czyli odsprzedanie aut firmie CFM, a potem ich wyleasingowanie z wykupieniem opieki serwisowej. Pierwszy pozwala zmniejszyć koszty działalności , drugi - uwolnić własne środki finansowe i zaangażować je w obronę pozycji na rynku lub rynkową ekspansję.
Leasing pojazdów, w tym aut osobowych i ciężarowych, jest motorem napędowym całej branży leasingowej. Z ostatniego raportu Związku Polskiego Leasingu wynika, że jego wartość w 2008 r. zbliżyła się do 17,8 mld zł, podczas gdy wartość całego rynku leasingowego przekroczyła 33 mld złotych. Leasing pojazdów zmniejszył się jednak wobec 2007 r., spadek przekroczył 360 mln złotych. Głównym powodem były mniejsze zamówienia na auta ciężarowe (osobowe sprzedawały się lepiej).
- W rekordowym roku 2007 firmy transportowe wykorzystywały bardzo dobrą koniunkturę na rozwój i odnowienie taboru. Wówczas leasing sfinansował zakup ciągników za prawie 5 mld zł, a naczep za 2,3 mld złotych. Kłopoty tych firm zaczęły się w pierwszej połowie 2008 roku wraz ze znacznym umocnieniem się złotego i wzrostem cen paliw – mówi Adam Bugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu. Jego zdaniem ponownego odnowienia taboru i wzrostu liczby umów leasingowych można oczekiwać w przyszłym roku. W 2008 r. leasing był chętnie wykorzystywany przy pozyskiwaniu maszyn i urządzeń, głównie budowlanych, rolniczych i do produkcji tworzyw sztucznych (osiągnął wartość prawie 9,8 mld zł). Wartość leasingu nieruchomości zbliżyła się do 3,3 mld zł, co oznaczało symboliczny wzrost o 12 mln zł wobec 2007 roku.
Liczba aut obsługiwanych w formule niepełnego wynajmu długoterminowego, według instytutu FlotaMonitor, w 2008 r. wzrosła o 54 proc., do prawie 13,4 tysiąca. Z pakietu charakterystycznego dla pełnego wynajmu (full service leasing), w który wchodzą przede wszystkim: serwis naprawczy, auta zastępcze, serwis oponiarski, ubezpieczenie, likwidacja szkód, obsługa kart paliwowych i raportowanie o stanie floty, przedsiębiorcy korzystający z części oferty wybierają dwie, trzy usługi. Tak jest wśród klientów Masterlease, głównego gracza na rynku niepełnego wynajmu (ponad 8,5 tys. aut z 19,2 tys. obsługiwanych przez tę firmę na koniec 2008 r.). Grzegorz Czarnecki, dyrektor ds. sprzedaży korporacyjnej Masterlease, wyjaśnia, że niepełny wynajem ma wzięcie szczególnie w ramach leasingowej oferty GM Business Services, obsługiwanej przez Masterlease, a także programu Fiat Biznes, firmowanego wspólnie z Fiatem Auto Poland. Na niepełny wynajem nastawiła się także należąca dobanku Santander Consumer spółka Santander Consumer Multirent. W ramach Multileasingu Bezpiecznego oferuje ona leasing z bezpłatnym dostępem do Centrum Likwidacji Szkód, autami zastępczymi i telefoniczną pomocą prawną. Niemniej dominująca pozycja full service leasingu, w którym klienci za cenę miesięcznego czynszu mają zapewnioną pełną obsługę po sprzedażną, pozostaje niezagrożona. W ramach takiego właśnie wynajmu Arval obsługiwał w 2008 r. aż 84 proc. z zarządzanych przez siebie aut, ING Car Lease Polska 85 proc., Daimler Fleet Management Polska 88 proc., LeasePlan 90 proc., a poznański Transpost - prawie 100 procent. Leasing zwrotny w przypadku flot samochodów dopiero zaczyna zdobywać popularność. Zdaniem Pawła Partyckiego, dyrektora do spraw sprzedaży i marketingu w Arval Service Lease Polska, w tym roku spora grupa klientów zdecyduje się na takie transakcje. Są już pierwsze kontrakty i zapytania zainteresowanych.
To dość znamienne. Zwykle transakcja sprzedaży leasingodawcy własnego majątku ma dużą wartość, dotyczy takich środków trwałych, jak nieruchomości czy linie produkcyjne.
Jeśli jej przedmiotem stają się auta (w 2008 r. sprzedano ich firmom CFM prawie 6,2 tys.), oznaczać to może problemy z płynnością, a w każdym razie troskę o utrzymanie dobrej kondycji przedsiębiorstwa.
Paweł Partycki jest przekonany, że leasingiem zwrotnym będą zainteresowani zwłaszcza mali i średni przedsiębiorcy. - Gdy dostęp do źródeł finansowania stał się trudniejszy, banki zaostrzyły kryteria udzielania kredytów. Leaseback jest skutecznym sposobem wygospodarowania środków, które w ciężkich czasach powinny być inwestowane jedynie w podstawowy biznes, wskazuje Paweł Partycki.
Leszek Pomorski, wiceprezes ING Car Lease Polska, ocenia, że to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa przyczyniły się do szybkiego wzrostu rynku w ostatnich latach. Jego słowa potwierdza systematycznie spadająca średnia liczba aut obsługiwanych przez firmy CFM, przypadająca na jednego klienta. W 2007 r. było to 14 pojazdów, w 2008 r. już tylko 9, co wskazuje na intensywne zakupy mniejszych przedsiębiorstw. Potwierdzają to wyniki liderów. Mali i średni przedsiębiorcy użytkują 15 tys. spośród 24,7 tys. aut obsługiwanych na koniec marca 2009 r. przez Masterlease oraz około 3 tys. z 13 tys. pojazdów będących pod opieką LeasePlanu.
Liczby są znaczące, ale - jak podkreśla Tomasz Ślepowroński, dyrektor zarządzający ALD Automotive Polska - wynajem długoterminowy dopiero zdobywa popularność wśród małych i średnich firm. I przywołuje kolejny argument za dalszym wzrostem rynku. Po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, od lutego tego roku, możliwe jest odliczanie pełnego 22 proc. VAT od aut osobowych z homologacją ciężarową (kategorii N1 o dopuszczalnej ładowności powyżej 500 kg). Trybunał sprzeciwił się ograniczaniu odpisów przez polski fiskus, de facto przywracając swoim wyrokiem z 22 grudnia 2008 r. obowiązywanie ustawy o VAT w brzmieniu z 30 kwietnia 2004 roku.
Wielu przedsiębiorców wstrzymuje się więc z zakupem pojazdów do ogłoszenia przez wszystkich importerów listy aut typu kombi, van i SUV z homologacją ciężarową (z kratką), od których można odliczyć cały podatek.
Za dalszym wzrostem rynku przemawia wreszcie to, że firmy CFM wychodzą naprzeciw klientom: starają się uelastyczniać ofertę i upraszczać procedury, a na rynku wynajmu pojawiają się kolejni gracze.
LeasePlan wprowadził np. elektroniczny system fakturowania, który usprawnia rozliczenia między kontrahentami i umożliwiają dokonywanie korekt. Coraz popularniejsze stają się rozliczenia w ramach tzw. otwartej kalkulacji. Jak wskazuje dyrektor Artur Sulewski, daje ona klientom pełną przejrzystość kosztów związanych z eksploatacją floty. Jeśli okażą się wyższe od zaplanowanych w racie leasingowej, stratę bierze na siebie LeasePlan. Jeśli będą niższe, zyskiem firma dzieli się po połowie ze swoim klientem.
Arval razem z irlandzkim Greenval lnsurance wprowadził pakiet usług ubezpieczeniowych, a klienci Toyota Bielany Corpo Cars coraz częściej korzystają z raportowania o każdym użytkowanym aucie. - Dzięki temu wiem, na jakim etapie zużycia są nasze samochody i kiedy powinienem je wymienić na nowe - mówi Marek Pysklo, prezes polskiej filii szwajcarskiej Ewopharmy, której ponad stu toyotami zarządza firma z warszawskich Bielan.
Wśród nowych graczy na rynku wynajmu długoterminowego znalazł się m. in. Handlowy Leasing. Spółka banku Citi Handlowy oferuje firmom - licząc zwłaszcza na małe i średnie - finansowanie kontraktów full service leasingu wraz z Toyotą Bielany Corpo Cars, która zajmuje się zarządzaniem i opieką eksploatacyjną wynajętych flot. Paradoksalnie, na kryzysie mogą zarobić i firmy z branży CFM, i ich klienci.


